Prokuratura Okręgowa w Warszawie zakończyła dwa wątki śledztwa prowadzonego w sprawie tzw. zamachu stanu, stwierdzając brak przestępstwa w obu przypadkach. Decyzja ma znaczenie nie tylko dla bezpośrednich uczestników sprawy, lecz także dla sposobu, w jaki polskie prawo będzie traktować działania marszałka Sejmu w przyszłych kryzysach ustrojowych.
Najważniejsze:
- Oba wątki śledztwa umorzono z powodu braku znamion przestępstwa.
- Prokuratura oceniła, że wygaszenie mandatów dwóch posłów PiS przez ówczesnego marszałka Sejmu było zgodne z prawem i mieściło się w granicach jego kompetencji.
- Śledczy ustalili, że nikt nie wywierał bezpośrednich nacisków na Hołownię, by odmówił zaprzysiężenia nowo wybranego prezydenta.
- Publiczne wypowiedzi sugerujące różne scenariusze polityczne prokuratura uznała za element debaty publicznej, a nie podżeganie do przestępstwa.
- Umorzenie obejmuje tylko dwa wątki, szersze postępowanie dotyczące wielu instytucji i osób formalnie toczy się nadal.
Skąd wzięło się to śledztwo
Postępowanie zainicjował prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski, składając zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu stanu przez różne instytucje państwowe. Na tej podstawie zastępca Prokuratora Generalnego Michał Ostrowski wszczął śledztwo wymierzone m.in. w premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu, a także część sędziów i prokuratorów. W lutym 2025 roku sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. We wtorek rzecznik tej prokuratury Piotr Antoni Skiba ogłosił umorzenie dwóch spośród wielu wątków postępowania.
Czym to śledztwo było od początku: polityczno-prawnym instrumentem nacisku, złożonym przez organ, którego własna legitymacja konstytucyjna jest kwestionowana przez część środowisk prawniczych. Fakt, że dwa pierwsze wątki nie przeżyły kontaktu z rzetelną analizą prawną, mówi wiele o jakości pierwotnego zawiadomienia.
Wątek mandatów dwóch posłów PiS: marszałek wykonał wyrok, nie go oceniał
Pierwszy umorzony wątek odnosił się do wygaszenia przez Szymona Hołownię mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz uniemożliwienia im uczestnictwa w pracach Sejmu w określonym przedziale czasowym, od końca grudnia 2023 roku do początku czerwca 2024 roku. Hołownia podjął tę decyzję dzień po tym, gdy Sąd Okręgowy w Warszawie skazał obu polityków prawomocnie na dwa lata pozbawienia wolności za przekroczenie uprawnień w tzw. aferze gruntowej z 2007 roku.
Prokuratura wskazała, że ocena, czy sąd był uprawniony do wydania wyroku skazującego mimo wcześniejszego skorzystania przez prezydenta z prawa łaski, zastosowanego jeszcze zanim postępowanie karne zostało prawomocnie zakończone, nie należała do kompetencji marszałka Sejmu. Innymi słowy: Hołownia nie miał ani prawa, ani obowiązku weryfikowania orzeczenia sądowego. Był zobowiązany do jego respektowania. To rozróżnienie między wykonaniem wyroku a jego oceną jest kluczowe: marszałek Sejmu nie jest instancją odwoławczą od sądów powszechnych.
To umorzenie ma potencjalnie precedensowy charakter. Jeśli kolejne prokuratury lub sądy podzielą tę logikę, działania Hołowni staną się punktem odniesienia dla przyszłych marszałków stających wobec analogicznych dylematów: co zrobić, gdy sąd skazuje posła, a część sceny politycznej kwestionuje legalność tego wyroku?
Wątek niezaprzysiężenia prezydenta: publiczne spekulacje to nie podżeganie
Drugi wątek dotyczył zarzutu, że ktoś namawiał Hołownię do odmowy zwołania Zgromadzenia Narodowego i nieudzielenia przysięgi Karolowi Nawrockiemu jako nowo wybranemu prezydentowi, a nawet do tymczasowego przejęcia przez marszałka funkcji głowy państwa w celu przeprowadzenia określonych działań legislacyjnych.
Pod koniec lipca 2025 roku Hołownia w rozmowie w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News powiedział, że „wielokrotnie proponowano mu czy sugerowano, rozpytywano, czy jest gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego to się sprowadza”. Dopytany przez prowadzącego Marcina Fijołka, wyjaśnił, że chodziło o „testowanie, co on zrobi”. Zarazem sam zastrzegł, że używa tego sformułowania w sensie politycznym, a nie prawnym, jako opisu sytuacji, w której wybrany demokratycznie prezydent nie zostaje zaprzysiężony wbrew woli wyborców. Dodał: „Zamachu stanu ze mną się nie zrobi”.
Po przesłuchaniu Hołowni śledczy ustalili, że nikt nie kierował do niego wprost takich propozycji, sugestii ani tym bardziej nacisków. Rzecznik prokuratury poinformował, że słowa byłego marszałka z wywiadu telewizyjnego „odnosiły się wyłącznie do medialnych wypowiedzi innych osób, sugerujących różne scenariusze polityczne”. Publiczne rozważanie wariantów działania polityków w obliczu kryzysu prezydenckiego, przez dziennikarzy, komentatorów czy polityków opozycji, prokuratura uznała za element debaty publicznej mieszczący się w swobodzie wypowiedzi, nie zaś jako czyn zabroniony.
Co umorzenie realnie zmienia, dla Hołowni, dla koalicji i dla przyszłości
Z prawnego punktu widzenia decyzja prokuratury jest klarowna: obaj wątki zostały umorzone z powodu braku znamion przestępstwa. Dla samego Hołowni to formalne stwierdzenie, że działania objęte umorzonymi wątkami nie wyczerpywały znamion przestępstwa, zarówno wygaszenie mandatów skazanych prawomocnym wyrokiem posłów, jak i kwestia związana z zaprzysiężeniem prezydenta.
Dla obozu rządzącego umorzenie wzmacnia narrację, że działania koalicji po przejęciu władzy mieściły się w ramach porządku konstytucyjnego, nawet jeśli były dotkliwe politycznie dla poprzedniej większości. Jeśli kolejne wątki tego samego śledztwa skończą się podobnie, narracja o „zamachu stanu” straci swój instytucjonalny fundament, choć jako hasło polityczne przetrwa niezależnie od wyników prokuratorskich postępowań.
Ważniejsze jest jednak pytanie o przyszłość: czy umorzenie stworzy swoisty wzorzec postępowania dla kolejnych marszałków? Jeśli tak, to polskie prawo zyska praktyczny punkt odniesienia wskazujący, że marszałek Sejmu, który wykonuje prawomocne wyroki sądowe i respektuje wyniki wyborów prezydenckich, działa legalnie, nawet jeśli czyni to w atmosferze politycznych nacisków i medialnych spekulacji. To nie jest mała sprawa ustrojowa, choć łatwo ją przegapić w gąszczu codziennych doniesień.
Środowiska, które stały za pierwotnym zawiadomieniem, zakwestionują zasadność umorzenia i podtrzymają własną interpretację zdarzeń. Prezes TK Bogdan Święczkowski, jako inicjator postępowania, nie uzyska tą drogą prawomocnej sankcji dla swojej narracji. Możliwe jest ponowne złożenie zawiadomienia, gdyby pojawiły się nowe okoliczności, jednak w świetle ustaleń prokuratura uchyliłaby taki wniosek, opierając się na dotychczasowym materiale dowodowym. Pozostałe wątki szerokiego śledztwa nadal formalnie istnieją, a ich los pokaże, czy logika przyjęta w obu umorzonych sprawach będzie stosowana konsekwentnie.
Najczęściej zadawane pytania
Czy podobne działania marszałka będą w przyszłości chronione tym orzeczeniem?
Umorzenie nie tworzy formalnego precedensu wiążącego przyszłe prokuratury ani sądy, jednak stanowi konkretny punkt odniesienia w debacie prawnej. Marszałek, który wykonuje prawomocny wyrok skazujący posła i respektuje wynik wyborów prezydenckich, ma teraz do dyspozycji argument, że takie działania były już raz ocenione przez prokuraturę jako legalne.
Czy prokuratura może zmienić decyzję, jeśli pojawią się nowe dowody?
Tak. Umorzenie śledztwa nie jest wyrokiem uniewinniającym i może zostać uchylone, jeśli pojawią się istotne nowe okoliczności lub dowody, które nie były dostępne w trakcie poprzedniego postępowania. W praktyce jednak ciężar wykazania takich okoliczności spoczywa na wnioskującym.
Co umorzenie mówi o wiarygodności zawiadomienia prezesa TK?
Pierwsze dwa zbadane wątki nie znalazły potwierdzenia w materiale dowodowym. To osłabia wiarygodność całego zawiadomienia jako dokumentu prawnego, choć nie przesądza o wyniku analizy pozostałych wątków. Politycznie jednak każde kolejne umorzenie będzie odczytywane jako zakwestionowanie zasadności pierwotnego kroku Święczkowskiego.
Czy umorzenie dotyczy całego śledztwa ws. zamachu stanu?
Nie. Prokuratura zakończyła wyłącznie dwa spośród wielu wątków postępowania. Śledztwo w pozostałym zakresie, dotyczącym działań innych instytucji i osób, formalnie trwa nadal.
Źródło: Wikimedia Commons (CC BY 2.5)
