Osiemdziesiąt dziewięć lat temu, szesnastego lipca, w wyniku katastrofy samolotu w pobliżu Orłowa życie stracił generał Gustaw Orlicz-Dreszer, człowiek, któremu Józef Piłsudski powierzył dowodzenie siłami zbrojnymi podczas przewrotu majowego. Instytut Pamięci Narodowej przypomina tę postać w rozmowie z płk. dr. hab. Juliuszem S. Tymem, historykiem wojskowości z Akademii Sztuki Wojennej.
Najważniejsze:
- Orlicz-Dreszer zginął tragicznie latem 1936 roku, katastrofa lotnicza koło Orłowa przecięła karierę jednego z najbardziej zaufanych oficerów Piłsudskiego.
- Stopień generalski uzyskał, mając zaledwie 34 lata, tempo awansu wyjątkowe nawet jak na burzliwe standardy okresu odradzania się Wojska Polskiego.
- To on stał na czele wojsk opowiadających się po stronie Piłsudskiego podczas majowego zamachu stanu w 1926 roku.
- Przed wstąpieniem do Legionów Polskich służył w armii rosyjskiej, z której zdezerterował, decyzja ryzykowna i brzemenna w skutki dla całej jego dalszej drogi.
- Przez lata kierował Ligą Morską i Kolonialną, organizacją budującą polską świadomość morską w dwudziestoleciu międzywojennym.
Oficer, którego nie ma w podręcznikach, dlaczego Orlicz-Dreszer jest wciąż mało znany?
Gdyby przeprowadzić sondę wśród przeciętnych uczniów czy studentów historii, nazwisko Orlicza-Dreszera prawdopodobnie nie padłoby w pierwszej dziesiątce skojarzeń z II Rzecząpospolitą. Tymczasem mowa o oficerze, który uczestniczył w kluczowych momentach kształtowania się niepodległego państwa polskiego, od walk legionowych, przez odzyskanie niepodległości, aż po zamach majowy i budowę polskiej tożsamości morskiej. Luka w edukacji historycznej wobec tej postaci jest tym bardziej zastanawiająca, że jego biografia zawiera niemal wszystkie elementy, które zwykle przyciągają uwagę: dezercję z armii zaborcy, błyskawiczny awans, bliskość z pierwszym marszałkiem Polski i śmierć w niewyjaśnionych do końca okolicznościach katastrofy lotniczej. Rocznica jego śmierci to dobry moment, by zapytać, dlaczego takie postaci wypadają z powszechnej pamięci.
Dezercja z armii carskiej, nie tylko gest, ale ryzyko
Droga Orlicza-Dreszera do polskiego munduru nie była prosta. Zanim znalazł się w strukturach Legionów Polskich tworzonych przez Józefa Piłsudskiego, służył w armii rosyjskiej. Dezercja z tej formacji była krokiem obarczonym poważnym ryzykiem, nie tylko konsekwencjami prawnymi ze strony rosyjskiego wojska, ale też pytaniem o wiarygodność w oczach nowych towarzyszy broni. To, że Piłsudski nie tylko przyjął go w szeregi, ale z czasem obdarzył szczególnym zaufaniem, świadczy o tym, że Orlicz-Dreszer potrafił te wątpliwości rozwiać czynem. Płk dr hab. Juliusz S. Tym omawia ten epizod w rozmowie z IPN jako jeden z kluczowych punktów zwrotnych w biografii generała.
Generał w wieku 34 lat, jak wyjątkowy był ten awans?
Odradzające się Wojsko Polskie było środowiskiem, w którym kariery bywały gwałtowne, trwające latami wojny weryfikowały oficerów szybciej niż pokojowe ćwiczenia. Mimo to awans na stopień generalski przed ukończeniem 35. roku życia był rzadkością. Większość oficerów legionowego pokolenia wspinała się po kolejnych szczeblach przez całe dziesięciolecia służby i kampanii. Orlicz-Dreszer skondensował tę drogę. Według płk. Tyma kluczem do zrozumienia tej kariery jest charakter relacji z Piłsudskim, nie był to wyłącznie awans administracyjny, lecz wyraz realnego zaufania Marszałka do konkretnego człowieka w konkretnych zadaniach.
Przewrót majowy 1926 roku, rola wojskowego wykonawcy
Zamach stanu przeprowadzony przez Piłsudskiego w maju 1926 roku był przełomem w historii II RP, zapoczątkował okres zwany sanacją i przesunął realną władzę w stronę obozu skupionego wokół Marszałka. W tych wydarzeniach Orlicz-Dreszer pełnił rolę kluczową po stronie militarnej: dowodził formacjami, które opowiedziały się za Piłsudskim. To zadanie wymagało nie tylko sprawności taktycznej, ale przede wszystkim absolutnej lojalności i gotowości do podjęcia decyzji w warunkach wewnętrznego konfliktu zbrojnego. Fakt, że to właśnie jemu Marszałek powierzył to dowodzenie, plasuje Orlicza-Dreszera w ścisłym kręgu zaufanych oficerów tamtej epoki.
Liga Morska i Kolonialna, oficer, który patrzył ku morzu
Po 1926 roku Orlicz-Dreszer nie ograniczał się do zadań czysto wojskowych. Stanął na czele Ligi Morskiej i Kolonialnej, organizacji działającej na rzecz budowania polskiej obecności na morzu i rozwijania świadomości morskiej w społeczeństwie. Liga prowadziła szeroką działalność propagandową i edukacyjną, popularyzując ideę Polski jako państwa z ambicjami morskimi. Dla generała ukształtowanego przez lata lądowych kampanii było to zadanie z zupełnie innego porządku, świadczące o tym, że jego aktywność wychodziła daleko poza ramy tradycyjnej służby sztabowej.
Dlaczego IPN wraca do tej postaci właśnie teraz?
Emisja odcinka cyklu „Historia toczy się dziś” zbiegła się z rocznicą śmierci generała. Sam cykl to regularna propozycja Instytutu Pamięci Narodowej: rozmowy, w których historycy i eksperci omawiają tematy łączące przeszłość z teraźniejszością. W tym przypadku rozmowę z płk. dr. hab. Juliuszem S. Tymem prowadził red. Krzysztof Świątek. Płk Tym, historyk wojskowości, wykładowca Akademii Sztuki Wojennej, jest jednym z niewielu badaczy, którzy w swojej pracy naukowej zajmują się szczegółowo oficerami pokroju Orlicza-Dreszera, często pomijanymi w popularnych opracowaniach historycznych na rzecz bardziej znanych nazwisk.
Gdzie obejrzeć rozmowę?
Odcinek z płk. dr. hab. Juliuszem S. Tymem został opublikowany na kanale IPNtv w serwisie YouTube. Kolejne odcinki cyklu „Historia toczy się dziś” ukazują się regularnie w piątki na tym samym kanale.
FAQ, pytania, na które artykuły rzadko odpowiadają
Co sprawiło, że Piłsudski zaufał Orliczowi-Dreszerowi bardziej niż innym oficerom?
Źródła nie podają jednej, prostej odpowiedzi. Płk dr hab. Juliusz S. Tym wskazuje w rozmowie z IPN na szczególną relację między oboma mężczyznami, zbudowaną jeszcze w czasach legionowych i potwierdzoną konkretnymi zadaniami, m.in. powierzeniem dowodzenia podczas przewrotu majowego. Wzajemne zaufanie budowało się latami wspólnej służby i wspólnych decyzji podejmowanych w warunkach wojennych.
Czy dezercja z armii rosyjskiej miała trwałe konsekwencje dla jego pozycji w Polsce?
W realiach odrodzonego państwa polskiego dezercja z armii zaborczej była postrzegana raczej jako dowód patriotycznej determinacji niż jako piętno. Wiele postaci legionowego pokolenia przechodziło podobną drogę, ze struktur armii zaborczych do formacji Piłsudskiego. Kontekst polityczny i militarny sprawiał, że taka decyzja budowała, a nie niszczyła reputację. Szczegóły konkretnego przypadku Orlicza-Dreszera omawia w audycji IPN płk Tym.
Czy Liga Morska i Kolonialna miała jakichkolwiek następców po 1945 roku?
Liga Morska i Kolonialna zakończyła działalność wraz z wybuchem II wojny światowej. Jej tradycje i część zadań przejęły później inne organizacje propagujące polskość morską, choć w zupełnie innym kontekście politycznym i bez kolonialnego wymiaru, który w latach trzydziestych był elementem szerszej europejskiej mody na politykę zamorską.
Co wciąż pozostaje niewyjaśnione w biografii Orlicza-Dreszera?
Zarówno okoliczności katastrofy lotniczej, jak i pełny obraz jego roli w strukturach władzy po zamachu majowym pozostają tematami, które nie doczekały się szerokiego opracowania popularnonaukowego. Rozmowa z płk. Tymem w ramach cyklu IPN jest jedną z niewielu dostępnych publicznie prób całościowego spojrzenia na tę postać.
Fot. Nieznany Unknown author / Wikimedia Commons (Public domain)
