W kościele San Luigi dei Francesi w Rzymie wisi obraz, który od ponad czterystu lat prowokuje do sporów. Caravaggio namalował scenę powołania świętego Mateusza tak, że nawet historycy sztuki nie są zgodni, który z mężczyzn przy stole jest właściwym bohaterem. Skąd wziął się ten kontrakt, dlaczego malarz przerwał pracę nad innym obrazem i czemu światło na tym płótnie jest argumentem teologicznym, a nie dekoracją – o tym wszystkim w analizie jednego z najważniejszych dzieł przełomu XVI i XVII wieku.