Rekord ciepła z Opolszczyzny przetrwał nienaruszony ponad stulecie, mimo że w ostatnich dekadach termometry wielokrotnie zbliżały się do tamtego poziomu. Rekord zimna padł tymczasem w miejscu, które przez większość historii polskiej meteorologii w ogóle nie było mierzone. Oba ekstrema razem ujawniają, jak wiele zależy od tego, gdzie i kiedy postawimy termometr.
Najważniejsze:
- Rekord ciepła: 40,2°C w Prószkowie na Opolszczyźnie, odnotowane 29 lipca 1921 roku, to najwyższa oficjalnie uznana przez IMGW temperatura w dziejach polskich pomiarów meteorologicznych.
- Rekord zimna: -41,1°C zmierzone 17 lutego 2025 roku w Litworowym Kotle w Tatrach Zachodnich to najniższa temperatura zarejestrowana zarówno w XXI stuleciu, jak i w całej udokumentowanej historii polskiej meteorologii.
- Lato 1921 roku pozostaje najgorętszym sezonem w historii polskich obserwacji, trzy z najwyższych pięciu historycznych wskazań termometru przypadają właśnie na ten okres.
- Fale upałów w Polsce trwają dłużej i pojawiają się wcześniej w roku: w ostatnich latach Polska doświadczała coraz dłużej utrzymujących się fal upałów.
- Litworowy Kocioł jest obserwowany regularnie od zaledwie kilku lat, to zasadnicze zastrzeżenie przy interpretacji tamtejszego rekordu zimna.
Rekord ciepła, który opiera się zmieniającemu klimatowi od ponad stu lat
Najwyższą oficjalnie uznaną temperaturą w historii polskich pomiarów jest 40,2°C zarejestrowane w Prószkowie na Opolszczyźnie 29 lipca 1921 roku. Tego samego dnia w Zbiersku pod Kaliszem termometry pokazały równe 40°C, w Pętkowie w Wielkopolsce 39,6°C, w Łowiczu 38,9°C, a w Poznaniu 38,7°C. Pięć ekstremalnych wskazań z jednego tygodnia, przy czym trzy najwyższe z pięciu historycznych rekordów krajowych padły właśnie w tym jednym sezonie, skala tamtego lata nie miała odpowiednika w całej późniejszej historii pomiarowej.
Rekord z Prószkowa nie jest wolny od zastrzeżeń metodycznych. Część klimatologów wskazuje, że historyczne klatki meteorologiczne były instalowane niżej niż obowiązujące dziś standardy, co mogło zawyżać odczyty. IMGW mimo tych wątpliwości oficjalnie podtrzymuje tamten wynik.
Przez kolejne dekady żadna polska stacja nie zbliżyła się do prószkowieckiego wyniku na odległość mniejszą niż niecały stopień. W kolejnych dekadach termometry w różnych miejscach Polski kilkakrotnie zbliżały się do prószkowieckiego poziomu, jednak ani razu nie przekroczyły progu 40°C. To intrygująca sprzeczność: klimat się ociepla, a rekord sprzed ponad stu lat pozostaje nienaruszony. Odpowiedź tkwi częściowo w meteorologii synoptycznej: fala upałów z 1921 roku miała wyjątkowo trwały i rozległy zasięg, a takie konfiguracje atmosferyczne zdarzają się rzadko, nawet w ocieplającym się świecie.
Słubice należą do miejsc, które regularnie notują wysokie temperatury ekstremalne. Miasto leży przy zachodniej granicy Polski, w nizinnym terenie pozbawionym naturalnych osłon przed napływem gorących mas powietrza nadciągających z głębi kontynentu. To nie zbieg okoliczności, lecz konsekwencja położenia geograficznego: im dalej od Atlantyku i im mniej rzeźby terenu spowalniającej cyrkulację, tym temperatura ekstremów bywa wyższa.
Fale upałów zmieniają też kalendarz. Rekordy temperatur, które dawniej były domeną lipca i pierwszych dni sierpnia, coraz częściej pojawiają się już w czerwcu, co oznacza faktyczne wydłużenie sezonu ekstremalnych wartości. Zjawisko to nasila się szczególnie w dużych miastach, gdzie beton i asfalt akumulują ciepło i tworzą tzw. miejską wyspę ciepła, windując lokalną temperaturę powyżej wartości notowanych na pobliskich terenach otwartych.
Przegląd najwyższych temperatur odnotowanych w Polsce
| Temperatura | Miejsce | Data |
|---|---|---|
| 40,2°C | Prószków (Opolszczyzna) | 29 lipca 1921 |
| 40,0°C | Zbiersk (k. Kalisza) | 29 lipca 1921 |
| 39,6°C | Pętków (Wielkopolska) | 29 lipca 1921 |
| 38,9°C | Łowicz | 29 lipca 1921 |
| 38,7°C | Poznań | 29 lipca 1921 |
Rekord zimna: tatrzański kocioł odkryty późno, ale mierzący głęboko
Historia najniższych temperatur w Polsce jest bardziej zagmatwana niż historia rekordów ciepła, bo zależy nie tylko od pogody, lecz również od lokalizacji stacji pomiarowej i długości serii obserwacyjnej.
Przez większą część XX wieku za punkt odniesienia służyło Zakopane. Tamtejsza stacja meteorologiczna funkcjonowała kolejno w trzech różnych miejscach: najniżej położona zanotowała -37,5°C w lutym 1929 roku, środkowa -34,1°C w lutym 1956 roku, a obecna, ulokowana najwyżej z trzech, nie zarejestrowała dotąd spadku poniżej -30°C. Różnica kilku stopni między lokalizacjami to nie efekt ocieplenia, lecz prosty skutek zmiany miejsca pomiaru: wyżej położone stoki mają inną termikę nocną niż dno kotliny.
Pod koniec XX wieku uwagę badaczy zwróciła Hala Izerska, gdzie stacja w punkcie Jagnięcy Potok ruszyła w połowie lat 90. Wyniki wskazały na silniejszy mróz niż w pobliskiej Kotlinie Jeleniogórskiej, co skłoniło do szacunków, że w latach 1929 i 1956 temperatura mogła tam spaść poniżej -40°C. To jednak wyłącznie ekstrapolacja, brakuje historycznych danych pomiarowych, które mogłyby taką hipotezę potwierdzić.
Przełom nastąpił w wyniku badań terenowych prowadzonych w latach 2015–2017, gdy zidentyfikowano Litworowy Kocioł w masywie Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich jako potencjalnie najzimniejsze miejsce w Polsce. Wstępne pomiary wykazały, że jest to silniejsze mrozowisko niż zarówno Hala Izerska, jak i Puścizna Rękowiańska. 17 lutego 2025 roku zmierzono tam -41,1°C, najniższą temperaturę odnotowaną w XXI stuleciu i najniższą spośród wszystkich udokumentowanych pomiarów w Polsce.
Kluczowe zastrzeżenie brzmi następująco: Litworowy Kocioł ma za sobą zaledwie kilka lat regularnych obserwacji, podczas gdy stacja w Zakopanem działa od ponad stu lat. Krótka seria pomiarowa oznacza, że przyszłe zimy mogą przynieść jeszcze niższe odczyty, lub że dotychczasowy rekord padł w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach atmosferycznych. Badacze wskazują ponadto, że sąsiedni Mułowy Kocioł może w określonych warunkach zimowych rywalizować z Litworowym o to miano.
Mechanizm działania tatrzańskich kotłów jest stosunkowo prosty: zimne, gęste powietrze spływa grawitacyjnie po stokach i gromadzi się w naturalnym zagłębieniu terenu, nie mając drogi odpływu. Takie zastoisko mroźnego powietrza może schłodzić się do temperatur kilkanaście stopni niższych niż otaczające grzbiety. Zakopane leży w dolinie, przez którą powietrze może swobodnie przepływać, co uniemożliwia akumulację podobnego zimna.
Co ekstrema temperatury oznaczają w praktyce?
Zestawienie obu rekordów rysuje nieoczywisty obraz. Rekord ciepła pochodzi z obserwacji prowadzonych od ponad stu lat i od ponad stu lat pozostaje nienaruszony. Rekord zimna padł na stacji, która działa od kilku lat i która wcześniej po prostu nie istniała. Oba razem przypominają, że wiedza klimatologiczna jest tyle warta, ile sieć pomiarowa, i że białe plamy na mapie stacji mogą skrywać skrajne wartości, których nie podejrzewamy.
Praktyczne konsekwencje rosnących temperatur są jednak wymierne już dziś. Fale upałów, które dawniej trwały kilka dni, potrafią teraz utrzymywać się przez znacznie dłuższy czas. Upały mają bezpośrednie przełożenie na zdrowie: udar cieplny, odwodnienie i zaburzenia elektrolitowe dotykają przede wszystkim osoby z chorobami sercowo-naczyniowymi, cukrzycą i niewydolnością nerek. Skutki gospodarcze są równie wymierne: susza towarzysząca fali upałów w 1921 roku przyniosła poważne straty w uprawach i utrudnienia w żegludze na Wiśle, a podobne zjawiska w kolejnych dekadach powracają z rosnącą częstotliwością.
Historycy klimatu przypominają, że ekstremalne upały zdarzały się w Polsce na długo przed początkiem systematycznych pomiarów. Szacunki dotyczące tzw. suszy tysiąclecia z roku 1540 sugerują temperatury znacznie przekraczające XX-wieczne rekordy, jednak wobec braku wiarygodnych danych ilościowych porównania z tamtym okresem pozostają w sferze hipotez.
Najczęściej zadawane pytania
Jaka jest najwyższa oficjalnie uznana temperatura w historii Polski?
Najwyższym oficjalnie potwierdzonym przez IMGW odczytem jest 40,2°C, zarejestrowane w Prószkowie na Opolszczyźnie 29 lipca 1921 roku. Rekord ten nie został pobity od ponad stu lat.
Jaka jest najniższa temperatura zmierzona w Polsce?
Najniższą temperaturą w udokumentowanej historii polskich pomiarów jest -41,1°C, zanotowane 17 lutego 2025 roku w Litworowym Kotle w masywie Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich.
Które lato było najgorętsze w historii polskiej meteorologii?
Za najgorętszy sezon w historii polskich obserwacji uznawane jest lato 1921 roku. Trzy spośród pięciu najwyższych historycznych odczytów temperatury w kraju padły właśnie w tym okresie, w tym rekordowe 40,2°C z Prószkowa.
Dlaczego obserwujemy coraz dłuższe fale upałów już w czerwcu?
Dane IMGW wskazują, że dobowa liczba dni z wysokimi temperaturami rośnie stopniowo z każdą kolejną dekadą. Fale upałów, które historycznie koncentrowały się w lipcu i sierpniu, pojawiają się coraz wcześniej w roku, wysokie odczyty notowane coraz wcześniej w roku to jeden z sygnałów tego trendu. Zjawisko nasilają miejskie wyspy ciepła w dużych aglomeracjach, gdzie nagrzany beton i asfalt podtrzymują wysoką temperaturę nawet nocą.
Dlaczego Litworowy Kocioł jest tak zimny i jak interpretować tamtejszy rekord?
Kocioł to naturalne zagłębienie górskie, w którym zimne, gęste powietrze spływa grawitacyjnie ze stoków i gromadzi się bez możliwości odpływu, mechanizm określany jako zastoisko mroźnego powietrza. Warto jednak pamiętać, że regularne obserwacje w tym miejscu trwają zaledwie kilka lat, w przeciwieństwie do ponad stulecia pomiarów w Zakopanem. Krótka historia obserwacyjna oznacza, że zarówno przyszłe zimy mogą przynieść jeszcze niższe wartości, jak i że obecny rekord mógł spaść w wyjątkowo sprzyjającej konfiguracji pogodowej.
Fot. Karolina / Pexels
